Medytacje
WCIELENIE SYNA BOŻEGO
  
Lectio
Św. Franciszek miał przedziwną miłość i do Pana i do bliźnich. Tak wielka była jego miłość do Chrystusa i tak wielki żar, że kiedy była wzmianka o Chrystusie, całym wpadał w zachwyt, i nie tylko on, lecz także pewien brat, który długo z nim przebywał. Pouczony jego przy­kładem, ponieważ bał się Boga i kochał Go, kiedy była wzmianka o Chrystusie również cały wpadał w zachwyt, że stawał się nieruchomy, jak drewno. Gorącą miłość żywił do Chrystusa. Sam chciał iść za Chry­stusem i naśladować Go w miłości. Chrystus bowiem powierzył nam te wszystkie dobra doczesne, nie aby się do nich przywiązywać, lecz by dobrze żyć. Tak również Franciszek, gdy był bogatym kupcem, porzucił wszystko dla Boga i rozdał biednym. Tak też, jak Bóg dał Aniołów na służbę grzesznikom, tak św. Franciszek dał braci swoich i synów, aby dźwigali grzechy ludów. Również Chrystus Pan z miłości chciał znosić męki i ponieść za nas śmierć, a Franciszek dla Chrystusa i Jego wiary chciał cierpieć. Pragnął ponieść śmierć dla Chrystusa tak bardzo, że i sam poszedł do pogan dla głoszenia wiary Chrystusowej do najokrut­niejszego sułtana, pragnąc cierpieć dla Chrystusa; sułtan to zauważyw­szy, chciał przyczynić się, aby on został męczennikiem i dostąpił tak wielkiego zaszczytu.
                                                                            św. Bonawentura, Mowa 1b 
Meditatio
Dla św. Franciszka Chrystus był jednocześnie prawdziwym Bogiem i człowiekiem. Jakkolwiek Biedaczyna nie wdawał się w rozważania teologiczne na temat unii hipostatycznej, to jednak cała jego duchowość niejako oddychała tą prawdą. Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg Ojciec dał nam swego przedwiecznego Syna w ludzkiej postaci. Jezus przyjął w całej rozciągłości ludzką naturę i to wszystko, co jest z nią organicznie związane.
Czytając pisma św. Franciszka możemy odkryć, kim dla niego był Jezus Chrystus. Jezus był dla Biedaczyny: Bogiem, Synem Bożym, Słowem Boga, Najwyższą Mądrością Ojca, Równym Ojcu. Boskość Jezusa była podkreślana przez św. Franciszka w jej relacji do Eucharystii, Ewangelii i Dzieła Zbawienia. Biedaczyna nigdy nie zatracił właściwego dystansu do Chrystusa. Bliskość, jaką odczuwał i przeżywał względem Jezusa, nigdy nie oznaczała dla niego zatracenia sacrum.
Jednak czymś bardzo charakterystycznym dla duchowości św. Franciszka było odkrywanie ludzkiej natury Chrystusa. Przede wszystkim wcielenie Syna Bożego było dla św. Franciszka znakiem niewypowiedzianej i niewyobrażalnej miłości Boga do człowieka. Jezus, by całkowicie uświęcić ludzką naturę i by ją odkupić – przyjął ją. Od momentu Wcielenia wszystko, co stanowi ludzką naturę, zostało uświęcone i przez to podniesione do niebywałej godności. Jezus przeszedł przez wszystkie fazy ludzkiego rozwoju, uświęcając je. Chrystusa   tylko jedna rzecz odróżniała od człowieka – grzech.
Wcielenie Jezusa było dla św. Franciszka znakiem wielkiego ubóstwa Boga. Chrystus ogołocił samego siebie, przyjąwszy ludzką naturę. Nie wybrał dla siebie przywilejów, bogactwa, ale ubóstwo przejawiające się na różne sposoby: prosta rodzina, ubogie warunki życia, nieznane szerzej miasto i środowisko.
Właśnie tutaj, a nie gdzie indziej, narodziła się Franciszkowa miłość do ubóstwa. Biedaczyna nie mógł myśleć o prawdziwym naśladowaniu Chrystusa bez dzielenia tych samych warunków życia, jakie przyjął jego Pan.
Prawda o Wcieleniu Syna Bożego powinna nam przynieść wiele radości. Wszystko, co jest w nas, w naszej naturze zostało uświęcone przez wcielenie. Natura ludzka nie jest zła czy zepsuta, ale jest jedynie osłabiona przez grzech pierworodny.
Jezus, dzieląc z nami naszą naturę,  sprawił, że we wszystkich momentach naszego życia możemy odwołać się do Niego. Mogą to być rzeczy najprostsze, jak choćby i to, że Jezus, tak jak i my, chodził do szkoły, czy pracował w warsztacie razem ze św. Józefem. Jezus uczestniczył także w zwyczajnym życiu swojej społeczności, chodził do synagogi, udawał się na pielgrzymki do Jerozolimy. Chrystus cierpiał, tak jak każdy człowiek. Widać to było choćby po tym, jak przyjął wiadomość o śmierci swego przyjaciela Łazarza. Jezus uświęcił nie tylko moment narodzenia się człowieka i jego życia, ale także i jego śmierć.
Pomyślmy, że w każdej sytuacji życiowej możemy zwrócić się do Jezusa, nie tylko szukając pomocy czy zrozumienia, ale także odnajdując w Nim przykład, jak On się zachowywał w podobnej sprawie. Jezus pozostanie dla nas wtedy prawdziwie punktem odniesienia oraz najlepszą życiową mądrością.
Oratio
 
Jezu, nigdy nie będziemy w stanie do końca Ci się odwdzięczyć za to, że przyjąłeś naszą naturę. O, ileż pociechy jest w myśli, że poznałeś całe piękno, ale i wszystkie trudy ludzkiego życia. Powierzamy Ci nasze drogi! Chcemy we wszystkim wpatrywać się w Ciebie. Pragniemy u Ciebie szukać odpowiedzi na pytania: co robić i jak żyć. Prosimy też o łaskę zaakceptowania naszej ludzkiej natury. Niech zawsze z naszych serc rozlega się wołanie pełne wdzięczności za dar życia.
Prowincja Św. Jadwigi
Bernardyni
Prowincja Michała Archanioła
Parafia Panewniki
Opactwo w Szczyrzycu
Kuria Generalna